Blog > Komentarze do wpisu

Indie. Odc. 41. Czy Papież miał żonę? cz.1.

dzień 24 cd., Fort Kochi


fot. zastępcza. Pan ze zdjącia nie ma nic wspólnego z bohaterem tego wpisu.


Wracam do Fort Kochi. Przy porcie, w którym turyści zachwycają sie ogromnymi "chinskimi sieciami", dopada mnie rikszarz. - Do You remember me? - zagaja jak to rikszarz. Tego akurat rzeczywiście po chwili sobie przypomninam. Wczoraj podwiózł mnie kawałek. Jak na rikszarza jest wyjatkowo sympatyczny. Jutro lece do Kalkuty, pytam więc, jak najłatwiej dojechać stąd na lotnisko. Taksówką, ani rikszą, jechać nie zamierzam, bo, jak podaje Ksiega (czytaj: Lonely Planet) kurs z Kochi to około 550 rupii. Zdecydowanie za drogo. Kłopot w tym, że o wiele tanszy ż podobno około 80 rupii - autobus lotniskowy pierwszy kurs ma około 8 rano, w momencie, gdy ja powinienem byc juz po odprawie. Rikszarz Shaheer proponuje więc, ze zawiezie mnie tam... za darmo. Nie chce słuchać kolejnej bajeczki, więc dziękuję mu za dobre chęci i odchodzę. Podjeżdza i wyjaśnia:

- Zaczekaj! Wytłumaczę ci, jak to działa. Bez ściemniania! Wystarczy. że wieczorem objedziesz ze mna sześć drogich sklepow z pamiątkami. Nie musisz nic kupować, wystarczy, że wejdziesz na chwile i rozejrzysz po półkach. Jeśli coś kupisz, tym lepiej dla mnie, dostanę procent i wręcz dopłacę ci do kursu. Jesli nie - zarobię na tzw. parkowaniu. Za każdego przywiezionego klienta (potencjalnego klienta), duże sklepy płacą mi 100 rupii, mniejsze - 50. Jeśli więc ze mną pojedziesz, wieczorem zarobię jakieś 500 rupii, ty - jutro pojedziesz za darmo na lotnisko.

Pierwszy szczery i uczciwy rikszarz?!! Trochę nie dowierzam, ale niewiele mam do stracenia.

- OK - rzucam. - Biorę prysznic i za pół godziny ruszamy w trase.

Trasa okazuje sie dużo ciekawsza, niz mógłbym przypuszczać. Oczywiście nie mam zamiaru niczego kupowac, bo ceny w sklepach do gringos/wazungu sa horrendalne. Ale nawet tam zdarzaja sie sytuacje nieoczekiwane - nawiązując do znanego sloganu: "India. Expected Unexpected". Już w pierwszym sklepie spędzam blisko pół godziny, ani przez chwilę nie oglądając żadnej biżuterii, dywanów, ani posążków. Już przy wejściu dopada mnie brodaty sprzedawca z obłędem w oczach:

- Skąd jesteś? Z Polski?! Tak, wiem. Kraj Papieża.

- Zgadza się.

- A powiedz mi, czy wasz Papież miał żonę?

- Słucham - niemal dławię się orzeszkiem nerkowca, który mam w ustach.

- Pytam, czy miał żonę. Wasz John Paul II.

- Z tego, co wiem, to nie miał... - zaczynam spokojnie.

- A, no właśnie! Dlaczego nie miał!?

- Papieże i w ogóle księża katoliccy z zasady nie maja żon...

- A czy w Biblii jest napisane, ze księża nie mogą mieć żon?!!

- Nie, ale...

- A, widzisz! Nie ma! Przewertowałem Biblię bardzo dokładnie i wiem, ze nie ma tam o tym ani słowa. A przecież czlowiek.... meżczyna stworzony jest do tego, by mieć żonę, rodzinę...

- Zgadza się, ale...

- To, ze Papież nie ma żony jest wbrew prawu biblijnemu! - grzmi brodacz. Meżczyna potrzebuje kobiety, a kobieta potrzebuje meżczyzny! Takie jest prawo naturalne! Takie jest prawo Boże! Czy mnie rozumiesz?

- Wydaje mi się, że rozumiem, ale...

- Jak dobrze znasz Bibile?

- Myślę, ze nieźle, choć nigdy nie oddawalem sie jej studiowaniu.

- A co jest dla ciebie najważniejsze w twojej religii?

- Wiesz, nie mam zbyt wiele czasu. Poza tym nie jestem pewien, czy sklep z dywanami to najlepsze miejsce na dyskujsję teologiczną....

- Świat zmierza ku upadkowi!!! - grzmi dość nieoczekiwanie sprzedawca. I widzę, że z kazdą sekundą najwyraźniej się rozkręca. - Nie chciałbym być złym prorokiem, ale nasze pokolenie może być ostatnim w historii ludzkości!!! Spójrz, co się wokół dzieje. Ludzie kradną, narkotyzują się, cudzołożą, dają złe świadectwo... Jesteśmy na prostej drodze ku upadkowi.

- Jesteś Chrzescijaninem? Katolikiem? - pytam.

- Jakie to ma znaczenie... Co dla ciebie oznacza dogmat o Trójcy świętej?

- Wiesz, chyba muszę powoli lecieć...

- A Jezus? Jak bardzo jest dla ciebie ważny?

- Dla każdego katolika Jezus...

- Jest Bogiem?

- Z tego, co pamietam z lekcji religii, tak jest w istocie.

I w tym momencie zatrzęsła się Ziemia. A przynajmniej podłoga pełna dywanów i innych dóbr doczesnych.

- I tu sie mylisz!!! - prawie wrzasnął mój sympatyczny rozmówca. - W Biblii nie ma o tym ani słowa! Jezus był prorokiem. Tak jak Budda. Ich obu Bóg przysłał na Ziemię, by uświadomić ludziom ich grzechy. Ale przecież Jezus nigdy nie nazwał siebie Bogiem!

- Słuchaj, poźno się robi, więc...

- Więc co dla ciebie jest ważne w twojej religii? - pyta tonem nieznoszącym sprzeciwu. A po chwili, łagodniej: - Może herbaty?

- Nie, dziekuję - odpowiadam, ale moj gospodarz nie słucha. Gestem przywołuje asystenta: - Czaj dla pana.

No, dobra. Niech mu będzie... Chciałem szybko odbębnić tę sklepową wycieczkę, ale nawiedzony sprzedawca dywanów zaczyna mnie intrygować.

- Miłość, szacunek dla bliźniego, uczciwość... Zdecydowanie mniejsze znaczenie przywiązuję do tego, czy papież ma żonę - odpowiadam.

- A znasz Świety Koran?

- Przyznaję, że nie miałem jeszcze okazji poznać. Trochę zabiegany byłem przez ostatnich kilka lat, nie miałem czasu wiele poważnych lektur. Ale islam mnie fascynuje, więc może kiedyś sięgnę po Księgę.

- Siegnij po Koran! Czuje, że to religia dla ciebie. Widzę to po twoich oczach.

- Słucham? OK, pomyslę o tym... Tymczasem... - jednak nie chcę dalej ciągnąć tej rozmowy z muzułmańskim misjonarzem.

- Islam to religia pokoju - kontynuuje sprzedawca. - I prawdy. Jeśli zajrzysz do Świetego Koranu, zrozumiesz, że prawdziwy muzułmanin zobowiązany jest żyć w pokoju.

- Nie wątpię, ale...

- I każdy prawdziwy muzułmanin powie ci, że najważniejsza w życiu jest wiara w Boga. To, gdzie się urodziłeś, jakiej jesteś narodowości, nie ma żadnego znaczenia. Ty rownież możesz zostać muzułmaninem.

- Tak jak ty?

- Tak, jestem dobrym muzułmaninem zatroskanym o losy świata, mojego narodu... - przyznaje, sięgając po czaj.

- Jako muzułmanin musisz być pewnie zatroskany napiętymi stosunkami Indii z Pakistanem?

- To sprawa polityków. A sam na pewno dobrze wiesz, że wszyscy politycy to złodzieje i oszusci. Zalezy im na tym by szczuć jedną nację na drugą. Bo to im zapewnia stołki, pieniądze. Dzięki temu ludzie uważają, że są komukolwiek potrzebni....



środa, 24 lutego 2010, mzungu1

Polecane wpisy

http://wildfire.gigya.com/wildfire/PostAndNavigate.aspx?iSnid=9805&networkName=igoogle§ion=&combo2=&text1=wdrodze.blox,pl&text2=&SocNetUsername=&SocNetPassword=&authCode=&HtmlContent=%3cimg%20style%3d%22visibility%3ahidden%3bwidth%3a0px%3bheight%3a0px%3b%22%20border%3d0%20width%3d0%20height%3d0%20src%3d%22http%3a%2f%2fcounters.gigya.com%2fwildfire%2fIMP%2fCXNID%3d2000002.0NXC%2fbT%2axJmx%2aPTEyNjcwMTQ3NjQ%2aNzkmcHQ9MTI2NzAxNDgwODQ2MCZwPTE%2aNjQ4MSZkPSZuPWlnb29nbGUmZz%2axJm89NWI1ZTg5MmQz%2fMzQyNDNhMDljOTg4NjA3ODIyZGUzMDImb2Y9MA%3d%3d.gif%22%20%2f%3e%3ca%20href%3d%22http%3a%2f%2fs06.flagcounter.com%2fmore%2fTfy%22%3e%3cimg%20src%3d%22http%3a%2f%2fs06.flagcounter.com%2fcount%2fTfy%2fbg%3dFFFFFF%2ftxt%3d000000%2fborder%3dCCCCCC%2fcolumns%3d2%2fmaxflags%3d12%2fviewers%3d0%2flabels%3d0%2f%22%20alt%3d%22free%20counters%22%3e%3c%2fa%3e&isLayout=false&additionalParams=&partner=146481&source=&partnerData=&postAsBulletin=false&BulletinSubject=&BulletinHTML=&captchaText=&referrer=http%3a%2f%2fs06.flagcounter.com%2fflagcounter.cgi&postURL=&previewUrl=&previewUrl2=&previewUrl3=&previewCaptureTimeout=-1&openInWindow=true&campaignId=0&adGroupId=0&creativeId=0&publisherId=0&cl=false&gen=1&srcNet=&loadTime=1267014764479&pt=1267014808460&trackCookie=